czwartek, 21 lipca 2011
la vie, l'amour. . .
La vie, la vie ça se trouve
Dans l'amour.
L'amour, l'amour ça se perd
Dans la vie.
La vie, la vie ça se donne
Par l'amour.
L'amour, l'amour ça se prend
Par envie.
La vie, la vie ça rêve
A l'amour.
L'amour, l'amour s'éveille
A la vie,
Car la vie, mais c'est l'amour.
Oui la vie, c'est l'amour
Et l'amour, c'est la vie.
Pas de vie, sans amour.
Pas d'amour, sans la vie.
Notre vie pour l'amour,
Notre amour pour la vie.
Mon amour, tu es ma vie.
La vie, la vie ça chante
Dans l'amour.L'amour, l'amour ça crie
Dans la vie.
La vie, la vie nous donne
Tout l'amour.
L'amour, l'amour nous prend
Toute la vie.
La vie, la vie ça meurt
Pour l'amour.
L'amour, l'amour ça vit
Pour la vie.
C'est l'amour
Et c'est la vie...
środa, 15 czerwca 2011
zadusić, powiesić
"Szedłem za nimi, nie zauważyli mnie. Ona szła trochę z boku i nie byłoby trudno zbliżyć się do niej. Zbliżyłbym się, oczywiście, w charakterze duszącego i wieszającego. Nie byłoby trudno odciągnąć ją na bok (bo my już byliśmy w sobie zakochani, ona też mnie kochała, któż mógł wątpić, jeśli ja chciałem ją zabić, to ona musiała mnie kochać), a wtedy będzie można i zadusić i powiesić. Zaczynałem rozumieć, jak to jest, gdy się jest mordercą. Morduje się, gdy morderstwo staje się łatwe, gdy nie ma nic lepszego do zrobienia. Wykańczają się po prostu inne możliwości. Wróbel wisi, patyk wisi, Ludwik wisi, ja ją wieszam jak kota powiesiłem. Mógłbym, naturalnie, nie wieszać, ale... taki zawód sprawiać? Takie pomieszanie szyków? Po tylu zachodach, kombinacjach, wieszanie wyłoniło się w pełni i ja je z ustami złączyłem - miałbym teraz skrewić, nie wieszać?
Wykluczone.
W. Gombrowicz, Kosmos, s. 149.
wtorek, 7 czerwca 2011
zanik, rozpad, koniec
"Dom przed nami wydawał się już nieźle nadgryziony zmierzchem, w samej materii swojej, nadwątlonej... i kotlina była jak kielich fałszywy, bukiet trujący, wypełniona niemocą, niebo zanikało, zaciągały się i zasnuwały kotary, wzrastał opór, rzeczy nie chciały się udzielać, właziły do nory, zanik, rozpad, koniec - choć jeszcze było dość widno - ale dawało się we znaki zjadliwe rozprzężenie samego widzenia. Uśmiechnąłem się, bo pomyślałem, że ciemność bywa dogodna, w niewidzeniu można zbliżyć się, podejść, dotknąć, ująć, objąć i kochać się do obłąkania, ale cóż, nie chciało mi się, nic mi się nie chciało, ja miałem egzemę, byłem chory, nic, nic, napluć tylko, napluć jej w usta i nic.
Mnie się nie chciało.
W. Gombrowicz, Kosmos, s. 126.
poniedziałek, 6 czerwca 2011
wtorek, 31 maja 2011
- rozkoszować się? wymiotować? -
"Ale moja wściekłość przetoczyła się w rozkosz. Gdyż ona, proszę mnie zrozumieć, była też za drobna wobec kota i z tego powodu wstydziła się, już byłem tego pewny, wstydziła się kota! Ach! Za drobna dla wszystkiego, odrobinę mniejsza, niż trzeba, nadawała się tylko do miłości, do niczego więcej, i dlatego wstydziła się kota... gdyż wiedziała, że cokolwiek by się do niej odnosiło, musiało mieć sens miłosny... i choć nie domyślała się, kto, to przecież wstydziła się kota, bo kot był jej kotem, i jej dotyczący...
Ale kot jej był kotem moim, przeze mnie zaduszonym.... Był nasz wspólny.
Rozkoszować się? Wymiotować?"
W. Gombrowicz, Kosmos, s. 63.
nigdy niczego
"Światło zgasło.
Wpatrywałem się, choć nic nie widziałem, ze wzrokiem niewidzącym, wbitym w ciemność jamy, wciąż jeszcze się patrzyłem, co mogli robić? Co robili? I jak robili? Tam teraz wszystko mogło się dziać. Nie było gestu, dotknięcia, które by było niemożliwe, ciemność naprawdę była nieodgadniona, wiła się, albo nie wiła, albo wstydziła, albo kochała, albo w ogóle nic, albo coś innego, albo podłość, zgroza, nigdy niczego się nie dowiem. Zacząłem złazić i opuszczając się powoli myślałem, że gdyby była dzieckiem z bardzo niebieskimi oczyma też mogłaby być potworem - niebieskookim i dziecinnym. Więc co można wiedzieć?
Nigdy niczego o niej nie będę wiedział.
(...)
Dochodziłem już do ganku. Na balustradzie siedział kot Leny, Dawidek, i na mój widok wstał i wyprężył się, abym go połaskotał. Złapałem kota mocno za gardło, zacząłem dusić, przemknęło mi, jak błyskawica, że co to ja robię, ale pomyślałem, już trudno, już za późno, z całej siły zaciskałem ręce. Udusiłem. Zwisł."
W. Gombrowicz, Kosmos, ss. 59-60.
E di notte...
performed by Mina
E di notte, e di notte
per non sentirti solo
ricorderai
i tuoi giorni felici
ricorderai
tutti quanti i miei baci
e capirai
in un solo momento
cosa vuol dire
un anno d'amore...
mężczyzna u boku kobiety
"... tfy, tak natknąć się na mężczyznę u boku kobiety, która nas interesuje, to już żadna przyjemność... ale gorzej jeszcze, że taki mężczyzna, obcy zupełnie, staje się naraz przedmiotem naszej - przymusowej - ciekawości i musimy odgadywać jego najskrytsze gusta i upodobania... choć to nas mierzi... musimy czuć go poprzez tę kobietę. Nie wiem, co bym wolał: czy, żeby ona, będąc ponętna sobą, okazała się nim odpychająca, czy też żeby stała się też pociągająca poprzez mężczyznę, którego sobie wybrała - obie możliwości były fatalne!"
Witold Gombrowicz, Kosmos, s. 17.
niedziela, 27 marca 2011
środa, 23 marca 2011
- - -
miłość a nietrwałość i pustka
"Główną wadą destrukcyjnych emocji jest to, że zaciemniają one nasz ogląd rzeczywistości. Jak mówi Nagardżuna:
Kiedy ustają szkodliwe emocje i ich przyczyny, następuje wyzwolenie.
Przyczyną szkodliwych emocji są błędne przekonania.
Źródłem fałszywych przekonań jest wyolbrzymiające myślenie, pozostające w sprzeczności z faktami. (...)Niedawno pewien psychoterapeuta powiedział mi, że kiedy budzi się w nas gniew, dziewięćdziesiąt procent złych cech przedmiotu gniewu jest wynikiem naszego własnego wyolbrzymienia. Takie rozumienie jest zgodne z buddyjskim poglądem na temat powstawania szkodliwych emocji.
(...)Miłość i współczucie również wiążą się z silnymi uczuciami, które mogą nawet spowodować , że zapłaczesz z empatii. Są one jednak wywołane nie poprzez zniekształcenie rzeczywistości, ale zgodne z rzeczywistością widzenie losu innych istot i świadomość tego, że troska o ich dobro jest rzeczą słuszną. Uczucia te opierają się na zrozumieniu tego, w jaki sposób istoty cierpią w kole ponownych narodzin, znanym jako 'cykliczna egzystencja', zaś pogłębia je wgląd w nietrwałość i pustkę. (...)Choć możliwe jest, by miłość i współczucie pozostawały pod wpływem szkodliwych emocji, to jednak prawdziwa miłość i prawdziwe współczucie są bezstronne i pozbawione przesady, ponieważ opierają się na autentycznym postrzeganiu naszych związków z innymi. Perspektywa współzależnego powstawania jest niezwykle pomocna w osiąganiu pełnego obrazu sytuacji."
Dalajlama, Kim naprawdę jesteś, ss. 53-54.
czwartek, 3 marca 2011
coś, później. . .
Będzie
coś, później,
napełni się tobą
i podniesie
do czyichś ust
Z roztrzaskanego
obłędu
podnoszę się
i przyglądam swojej dłoni,
jak zatacza jedno
jedyne koło
[Paul Celan]
wtorek, 22 lutego 2011
okowy cierpienia i nietrwałości
"Każda żyjąca istota, choćby żyła najdłużej musi w końcu umrzeć. Nie ma innej możliwości. Kiedy zamieszkujesz świat cyklicznej egzystencji, musisz podlegać jego prawom. W samą naturę nawet najwspanialszych rzeczy wbudowane jest to, że, podobnie jak ty, w końcu muszą ulec zniszczeniu. Jak powiedział Budda: Zrozum, że ciało jest nietrwałe jak gliniane naczynie.
(...)Egzystencja każdego z nas naznaczona jest cierpieniem i nietrwałością. Kiedy już rozpoznamy, jak wiele nas łączy, zrozumiemy, że nie ma sensu prowadzić wojen z innymi. Wyobraź sobie grupę więźniów czekających na egzekucję. Dla każdego z nich pobyt w więzieniu skończy się w ten sam sposób. Nie ma sensu kłócić się w tym krótkim czasie, który im pozostał. Tak jak ci więźniowie, również my tkwimy w okowach cierpienia i nietrwałości. W takich okolicznościach nie ma absolutnie żadnego powodu, by walczyć ze sobą nawzajem czy trwonić całą energię, zarówno umysłową, jak i fizyczną, na gromadzenie dóbr materialnych.
(...)Zwykłe szczęście jest jak rosa na czubku źdźbła trawy - znika bardzo szybko. To pokazuje, że jest ono nietrwałe i pozostaje pod wpływem innych sił, przyczyn i warunków. Jego znikanie pokazuje również, że nie ma sposobu, by wszystko działo się po naszej myśli; niezależnie od tego, co zrobisz w ramach cyklicznej egzystencji, nie uda ci się uniknąć cierpienia. Kiedy zrozumiesz, że prawdziwą naturą rzeczy jest cierpienie, nie wstrząśnie tobą żadna zmiana, nawet śmierć."
Dalajlama, Kim naprawdę jesteś, ss. 179-181.
- - -
niedziela, 30 stycznia 2011
Et je crie de douleur, de fureur et de rage. . .
La Foule
by Edith Piaf
. . .et je pleure
Entraînée par la foule qui s'élance
Et qui danse danse danse
. . .et je pleure
Entraînée par la foule qui s'élance
Et qui danse danse danse
środa, 26 stycznia 2011
Subskrybuj:
Posty (Atom)











