..."Z braku lepszego pomysłu zdecydowałam się skoczyć po powrocie ze szkoły z ganku do rowu, gdy olśniła mnie nowa myśl.
Oczy!
Że też nie pomyślałam wcześniej o tym!
Stracić wzrok, zaniewidzieć bodaj na kilka dni. Zaniewidzieć i poleżeć w łóżku. Nie nosić kubłów pełnych trocin ani zmywać desek zamarzającą wodą, nie odmrażać od nowa popękanych rąk, nie iść z trybularzem i dywanikiem pod pachą pomiędzy szeregami eleganckich sodalisek - jakież to szczęście!
(...)
Jednakże nic zbawczego nie przychodziło mi do głowy. Sięgnęłam pod poduszkę po schowaną tam buteleczkę ze spirytusem denaturowanym, żeby natrzeć nim chore nogi; siostra Modesta zleciła mi ten środek jako lekarstwo na reumatyzm. (...)
Tego mi właśnie potrzeba było teraz! Szybko oblałam denaturatem wierzch dłoni i przeciągnęłam ją po oczach."
N. Rolleczek, Drewniany różaniec, ss. 72-73.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rolleczek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rolleczek. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 4 kwietnia 2010
Fragmenty - - - o niemożliwym
"Gromada dziewczyn żyła, nie dojadała i odmawiała modlitwy. Zdawało mi się, że oddziela mnie od nich przepaść nie do przebycia, a tymczasem już byłam jedną z nich. Przejęłam obyczaje zakładowe, nauczyłam się podstępów i sztuczek dziewczyn stale głodnych i poszukujących jedzenia. (...)
Pacierze wspólne i indywidualne, modlitwy głośne i ciche, rozmyślania pobożne i adoracje miały wyprowadzić nas z dzikości, jak dźwięk fujarki wywabiający szczury z mrocznych piwnic. (...)
Poznawszy wymagania siostry Modesty wiedziałam już, że należy ubierać się pod kocem, aby nie świecić nieskromną nagością czternastoletniego ciała, że należy włosy pleść w dwa ciasne warkoczyki sterczące nad uszami i wiązać je ciemnymi tasiemkami. Do matki przełożonej zwracać się przez "mateczko", a przed każdym napotkanym księdzem i zakonnicą zginać kolano mówiąc ze spuszczonymi oczyma: "Niech będzie pochwalony...". (...)
Żadne ze zjawisk życia klasztornego nie budziło juz we mnie zdumienia. Tylko czasami, siedząc nad podręcznikami w małej salce - będącej jednocześnie jadalnią, miejscem rekreacji, nauki i wytchnienia - ogarnięta nagłym pragnieniem ucieczki od wszystkiego, co mnie otaczało, biegłam do ubikacji, stawałam na sedesie i otwarłszy małe okienko spoglądałam na czerwone jarzębiny, na zielone ukosy świerkowych gałęzi, na ciemną wyniosłość lasu. Łzy napływaly mi do oczu, a zachwyt i rozpacz ściskały gardło."
Natalia Rolleczek, Drewniany różaniec, ss.53-55.
Pacierze wspólne i indywidualne, modlitwy głośne i ciche, rozmyślania pobożne i adoracje miały wyprowadzić nas z dzikości, jak dźwięk fujarki wywabiający szczury z mrocznych piwnic. (...)
Poznawszy wymagania siostry Modesty wiedziałam już, że należy ubierać się pod kocem, aby nie świecić nieskromną nagością czternastoletniego ciała, że należy włosy pleść w dwa ciasne warkoczyki sterczące nad uszami i wiązać je ciemnymi tasiemkami. Do matki przełożonej zwracać się przez "mateczko", a przed każdym napotkanym księdzem i zakonnicą zginać kolano mówiąc ze spuszczonymi oczyma: "Niech będzie pochwalony...". (...)
Żadne ze zjawisk życia klasztornego nie budziło juz we mnie zdumienia. Tylko czasami, siedząc nad podręcznikami w małej salce - będącej jednocześnie jadalnią, miejscem rekreacji, nauki i wytchnienia - ogarnięta nagłym pragnieniem ucieczki od wszystkiego, co mnie otaczało, biegłam do ubikacji, stawałam na sedesie i otwarłszy małe okienko spoglądałam na czerwone jarzębiny, na zielone ukosy świerkowych gałęzi, na ciemną wyniosłość lasu. Łzy napływaly mi do oczu, a zachwyt i rozpacz ściskały gardło."
Natalia Rolleczek, Drewniany różaniec, ss.53-55.
Subskrybuj:
Posty (Atom)