Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miller. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miller. Pokaż wszystkie posty
piątek, 13 kwietnia 2012
uwaga i czułość
Na fali noworocznych postanowień proszę Was usilnie o uwagę i czułość dla naszej ludzkiej rozlazłości. Najbardziej dla własnej, ale i dla cudzej... Tym bardziej że MacŚwiat mamy teraz neonowy, glamour, wymagane jest stanie na straży własnej wyjątkowej błyszczącości (nie mylić z błyskotliwością), zadaniowości, skuteczności w zarządzaniu własnymi interesami i powalanie na kolana innych z powodu bycia nie do zdarcia niezależnie od tego, co nas spotka i od kogo.
(...) Dla naszego zaś bycia swoim najlepszym przyjacielem niezwykle istotna jest prawdziwa akceptacja siebie w czasie tego subiektywnego bycia do dupy. Według mnie takie okresy są nie tylko zrozumiałe. One są konieczne. Jako przeciwwaga naszego pędu, perfekcjonizmu, bezlitosnych często wobec siebie wymagań, naszego wewnętrznego Rodzica, za często nieczułego i bezlitosnego. Jako przeciwwaga doskonałości, starania się, budowania siebie lepszym. Jako wielkie wołanie naszego nadużywanego organizmu, który wymusza w ten sposób nicnierobienie, na jakie świadomie sobie nie pozwalamy.
Podziękujmy naszemu ciału, naszej nieświadomej mądrości, że zamiast zachorować i zmusić nas do poddania się, przysyła nam wiadomość znacznie zdrowszą: zatrzymaj się, zajmij się sobą, a nie osiągnięciami, bądź, człowieku, dla siebie DOBRY!
K. Miller, Nie bój się życia, ss. 107-110.
wrócić do siebie
Jako dzieci przeżywamy wszystko po raz pierwszy. Jako gatunek dostajemy w wyposażeniu lęk egzystencjalny; przed ogromem wszechświata, przed naszą w nim maleńkością i znikomością, brakiem odpowiedzi na pytanie o sens istnienia. A jeśli się jeszcze doda do tego przeróżne indywidualne historie życiowe, pełne niezrozumień, niedokochań, strat, katastrof i udręk - musimy uszanować i docenić nasze strategie przetrwania, które pozwoliły nam dotrzeć do dnia dzisiejszego. Brawo za naszą dzielność, upór, odwagę i inteligencję w wytwarzaniu wszelkich mechanizmów obronnych!
Ale też biada nam, bo się do tych mechanizmów tak przywaiązaliśmy, tak się nimi automatycznie posługujemy, ze nawet czasem nazywamy je, o zgrozo, swoją istotą! Jak wrócić do SIEBIE? Jak żyć, czerpać ze swej istoty, a nie z krzywych podpórek, które już się przeżyły i przeszkadzają, zamiast pomagać?
Katarzyna Miller, Nie bój się życia
Subskrybuj:
Posty (Atom)