![]() |
by Annaesthesis |
sobota, 30 października 2010
minuty
Te minuty jasność
Przenika noc
I wszystko ma
Kolor zimnego nieba
Zapach ściętej trawy
I ulic po deszczu
Wszystko nawet twoje
Nieistniejące ciało
Rankiem czuję
Swoje ramiona
Ciężkie i obce
Kości wbijają się
We mnie
Doczepiam myśl
Do ciała i tak
Rodzi się dzień
Zapach jest
Taki bezbronny
Rankiem
[27 stycznia 2009]
Te minuty jasność
Przenika noc
I wszystko ma
Kolor zimnego nieba
Zapach ściętej trawy
I ulic po deszczu
Wszystko nawet twoje
Nieistniejące ciało
Rankiem czuję
Swoje ramiona
Ciężkie i obce
Kości wbijają się
We mnie
Doczepiam myśl
Do ciała i tak
Rodzi się dzień
Zapach jest
Taki bezbronny
Rankiem
[27 stycznia 2009]
niedziela, 10 października 2010
gorycz
..."Ale zupełnie nie rozumiem jak ludziom udaje się żyć. Mam wrażenie, że wszyscy powinni być nieszczęśliwi; sama pani wie, żyjemy w tak prostym świecie. Istnieje system oparty na władzy, pieniądzach i strachu - system raczej męski, nazwijmy go Marsem, i system kobiecy oparty na uwodzeniu i seksie, nazwijmy go Wenus. I to wszystko. Czy naprawdę możliwe jest żyć i wierzyć, że nie istnieje nic innego? (...)
Pojęcie starości i śmierci jest nie do zniesienia dla ludzkiej jednostki; w naszych cywilizacjach rozwija się ono wszechwładne i absolutne, wypełnia stopniowo pole świadomości, nie pozostawiając miejsca na nic innego. W ten sposób, pomału, wytwarza się przeświadczenie o ograniczeniu świata. Pożądanie zanika; pozostaje jedynie gorycz, zazdrość i strach. Przede wszystkim zaś pozostaje gorycz, niezmierzona, niepojęta gorycz. Żadna cywilizacja, żadna epoka nie rozwinęła u swoich współczesnych takiej ilości goryczy. Z tego punktu widzenia żyjemy w czasach bez precedensu. Gdyby należało podsumować stan współczesnego umysłu jednym słowem, byłoby nim właśnie to, które wybrałem: gorycz.
Najpierw nic nie mówiła, myślała przez kilka sekund, a potem zapytała:
- Kiedy ostatnio odbywał pan stosunki seksualne?
- Trochę ponad dwa lata temu.
- Ach! - wykrzyknęła niemal triumfalnie. - Sam pan widzi! W tej sytuacji, jak pan chce lubić życie?..."
M. Houellebecq, Poszerzenie pola walki, ss. 159-160.
zamęt i poruszenie są wielkie
"Z pewnością, mówiłem sobie, w naszych społeczeństwach seks faktycznie stanowi drugi system różnicowania, całkowicie niezależny od pieniędzy; i jako system różnicowania funkcjonuje równie bezwzględnie. Efekty działania tych dwóch systemów są zresztą dokładnie takie same. Podobnie jak niepohamowany liberalizm ekonomiczny, i z analogicznych powodów, liberalizm seksualny wytwarza zjawiska s k r a j n e j p a u p e r y z a c j i. (...) W systemie ekonomicznym całkowicie liberalnym niektórzy dochodzą do znacznego majątku; inni są bezrobotni i gniją w nędzy. W systemie seksualnym całkowicie liberalnym niektórzy mają różnorodne i ekscytujące życie erotyczne, inni skazani są na masturbację i samotność. Liberalizm ekonomiczny to poszerzenie pola walki, walki, która toczy się w każdym wieku i we wszystkich klasach społecznych. Podobnie liberalizm seksualny to poszerzenie pola walki, walki, która toczy się w każdym wieku i we wszystkich klasach społecznych. (...) Niektórzy wygrywają na obu polach; inni na obu przegrywają. Przedsiębiorstwa wydzierają sobie młodych wykształconych ludzi; kobiety wydzierają sobie młodych mężczyzn; mężczyźni wydzierają sobie młode kobiety; zamęt i poruszenie są wielkie."
M. Houellebecq, Poszerzenie pola walki, ss. 107-108.
wtorek, 5 października 2010
błoto i mdłości
"Rouen-Paryż. Dokładnie trzy tygodnie wcześniej odbywałem tę samą podróż w przeciwnym kierunku. Co się zmieniło od tego czasu? Z małych aglomeracji, poniżej w dolinie, nadal unosi się dym, niczym obietnica spokojnego szczęścia. Trawa jest zielona. Świeci słońce i płynie kilka chmur dla kontrastu; to raczej wiosenne światło. Ale nieco dalej glębę zalała powódź; można dostrzec wodę, delikatnie drżącą między wierzbami; człowiek widzi w myślach kleiste, czarniawe błoto, w którym stopa gwałtownie się pogrąża.
(...)
Dziwne, wydaje mi się, że teraz słońce stało się czerwone, jak wtedy, kiedy jechałem w tamtą stronę. Mam to gdzieś; mogłoby być nawet pięć czy sześć czerwonych słońc, i tak w niczym by to nie zmieniło biegu moich myśli.
Nie lubię tego świata. Zdecydowanie go nie lubię. Społeczeństwo, w którym żyję, napawa mnie wstrętem; reklamy przyprawiają mnie o mdłości; informatyka sprawia, że chce mi się wymiotować. Cała moja praca polega na mnożeniu informacji, zestawień, kryteriów racjonalnych decyzji. To nie ma najmniejszego sensu. Szczerze mówiąc, jest to działanie raczej negatywne; bezużyteczne przeciążanie neuronów. Ten świat potrzebuje wszystkiego, tylko nie dodatkowych informacji."
M. Houellebecq, Poszerzenie pola walki, ss. 89-90.
niedziela, 3 października 2010
ból rzeczywisty
"Przeżyłem tak niewiele, że mam skłonność do wyobrażania sobie, że nie umrę, wydaje mi się, nieprawdopodobne, że życie ludzkie może redukować się do tak niewielu rzeczy; człowiek myśli, wbrew samemu sobie, że wcześniej czy później coś się wydarzy. Poważny błąd. Życie może być doskonale krótkie i puste zarazem. Dni upływają monotonnie, nie zostawiając najmniejszego śladu ani wspomnienia.
Niekiedy nawet myślałem, że uda mi się umościć na trwałe w życiu kompletnie pustym. Że znużenie, relatywnie bezbolesne, pozwoli mi nadal wykonywać zwykłe codzienne gesty. Kolejny błąd. Przedłużające się znużenie nie jest pozycją dającą się utrzymać: wcześniej czy później przechodzi w odczucia dużo bardziej bolesne, w ból rzeczywisty; dokładnie to mi się właśnie przydarza.
Być może, mówię sobie, ta przeprowadzka na prowincję z m i e n i m o j e m y ś l e n i e; najpewniej w ujemnym sensie, ale z m i e n i m o j e m y ś l e n i e; przynajmniej nastąpi jakieś załamanie, jakieś drgnięcie."
Michel Houllebecq, Poszerzenie pola walki, s. 53.
niedziela, 26 września 2010
poniedziałek, 13 września 2010
rojenia
255
..."Ludzkie życie to płynne nieporozumienie, radosna wypadkowa wielkości, której nie ma, i szczęścia, którego nie może być. Możemy być zadowoleni dzięki temu, że nawet kiedy myślimy i czujemy, stać nas na niewiarę w istnienie duszy. Na tym balu maskowym, w którym uczestniczymy, wystarcza nam świadomość naszego przebrania, które na balu jest wszystkim. Jesteśmy sługami świateł i barw, pląsamy w tańcu jak w prawdzie i nawet nie jest nam dane - chyba że osamotnieni nie tańczymy - poznanie wielkiego chłodu zewnętrznej nocy, śmiertelnego ciała pod łachmanami, które to ciało przeżyją, i tego wszystkiego, co uważamy za swoją najgłębszą istotę, a co w rzeczywistości jest tylko parodią prawdziwości naszych rojeń o sobie.
Wszystko, co robimy i mówimy, wszystko, co czujemy i o czym myślimy, nosi tę samą maskę i ten sam kostium. Bez względu na to, jak dokładnie byśmy się obnażali, nigdy nie będziemy nadzy, bo nagość to kwestia stanu duszy, a nie zdjęcia ubrania."
Pessoa, Księga niepokoju
niedziela, 12 września 2010
Subskrybuj:
Posty (Atom)


.jpg)







